spisał Neilax, Lord od Darkness from Brotherhood of The Sith
Już wielu dostrzegło, że Gniew jest doskonałą bronią. Od wieków wspomagał wojowników w boju.
Wszyscy oni zaznali jego potęgi. Tak też i wielu spośród Ciemnych Jedi posiłkuje się Gniewem, kiedy
przychodzi im do walki. Sam Imperator stwierdzał, że w swej medytacji Gniewu zabijał wrogów z wielkich
odległości. Wzruszysz ramionami, stwierdziwszy, że i ty to potrafisz? Wolna wola, ale głowę dam, że
istota walki z Gniewem u boku pozostaje dla ciebie tajemnicą. Jak zostało napisane, już początkujący
adepci umieją wspierać się jego potęgą. Wobec tego, wielu później ignoruje tę potęgę, pozostawiając ją
opętanym szaleńcom pokroju Imperatora czy niedoświadczonym uczniom. Tu właśnie tkwi błąd. Każdy potrafi
spopielić nieprzyjaciela Mocą popartą Gniewem. To jednak, co proste i lekceważone przez potężnych, można
doprowadzić do takiej perfekcji, że stanie się bronią godną Lorda, co też się w Bractwie stało.
Gniew, jak każde uczucie wsparte Ciemną Stroną, należy traktować jak oręż. Pomyśl o nim niczym o włóczni.
Odrobina praktyki i możesz nią z powodzeniem zwyciężać nieprzyjaciół. Ale ta "odrobina" nie wystarczy, gdy przyjdzie
stawić czoła komuś, kto dobrze operuje Mocą. Z drugiej strony, większe oddanie się Gniewowi może doprowadzić do
szaleństwa. Przyjrzyj się więc tej włóczni, którą ofiarowała ci Moc. Gniew sięga daleko i z dużą siłą. Sprawnie
operowany niszczy i jest powolny rozkazom. Jednak wystarczy jeden fałszywy krok na tej drodze i własna włócznia
przebije twe ciało. Gniew pozornie łatwo ulega żądaniom i szybko przychodzi, kiedy jest potrzebny. Jego natura jest
o tyle podstępna, że chętniej zjawia się przy boku mniej doświadczonych, bo ci słabiej go pętają. Tego byliśmy
świadkami na pokładzie drugiej Gwiazdy Śmierci. Jest to więc sprzymierzeniec zdradliwy. I to podwójnie. Jeśli
bowiem chcieć go do siebie mocno przywiązać, potrafi zamglić zmysły i spopielić użytkownika na równi z celem.
Tak cieleśnie, jak i duchowo. Jeśli za to odsuwać go od siebie, może nie stawić się na żądanie. Cóż zatem z nim począć?
Uczyć się. Przystąpić do Szkoły Gniewu choćby. W początkowej fazie korzystanie z Gniewu i oferowanej
przezeń pomocy przychodzi łatwo. Później, w miarę wzrostu doświadczenia, Sith z reguły odsuwa go nieco w cień,
by nie zostać zdradziecko zniszczonym. Tu właśnie, jak napisałem, następuje błąd. Gniew trzeba po prostu,
zwyczajnie - odrzucić. Tak, tak! To nie kpina! Podobnie jak włócznię, kiedy przestaje być potrzebna. Odsunąć
go od siebie, choć co jakiś czas ćwiczyć i starannie pielęgnować. On musi mieć swoje stałe miejsce wśród uczuć
Sitha. Jednak jaka broń sama dyktuje, kiedy ma zostać użyta? Żadna. I tak też należy postąpić. Nie dać się
zdominować, choć wciąż o nim pamiętać. Sięgać tylko kiedy trzeba, nigdy dla samej zachcianki.
Używać go też należy niczym włóczni - z rozmysłem i obliczając korzyści. Ustalając taktykę i dobrze
opracowując każdy krok. Niech Gniew będzie przedłużeniem twej woli. Niech sięga daleko i z wielką siłą, ale
nigdy się weń nie angażuj zupełnie. Trzymaj go na uwięzi. Chwytaj mocno w dłoń i operuj z morderczą precyzją.
Niech stoi obok ciebie jako sprzymierzeniec, ale nigdy doradca. Gniew musi znajdować swe źródło w twojej jaźni,
ale nigdy nie powinien na nią wpływać. Szybko zniszczyłby cię lub uczynił bezwolnym sługą Ciemnej Strony. Łatwo
jest ulec jego potędze, równie też łatwo dać się jej pokonać. Dlatego najlepsi jego użytkownicy są też i
najoszczędniejszymi.
Są ku temu powody. Po pierwsze - szybko sprowadza całą potęgę Ciemnej Strony, co jest niebezpieczne i
grozi upadkiem. Poza tym, jeśli już mu się oprzeć, lubi zawodzić. A wtedy upadek jest tym bardziej prawdopodobny.
Po drugie - wielokrotnie nie jest zupełnie potrzebny. To, co może uczynić brutalna potęga Gniewu i jego
siostry-towarzyszki, Nienawiści, można z powodzeniem zastąpić innym aspektem Mocy. Po cóż więc trawić potęgę,
która może się okazać stokroć bardziej przydatną w innym boju? Po co ryzykować upadek w matnie Ciemnej Strony
bez potrzeby? Tylko głupiec i ignorant pomija trzeźwą ocenę własnej potęgi. Gniew używany z przyjemnością potrafi
szybko doprowadzić do zguby. Dlatego oszczędzaj go. Jest cenny i niebezpieczny. A kiedy już stajesz do walki z nim
przy boku, kontroluj sytuację. Pamiętaj - nie zegnij karku przed Demonem Gniewu, bo inaczej możesz pozostać na
zawsze jego sługą. A to nie przystoi Sith. Oddal więc Gniew, ale pielęgnuj go. A kiedy przyjdzie do walki - oceń
czy rzeczywiście nie wystarczy tam jakaś pomniejsza umiejętność. Jeśli nie - biada twym wrogom, bo ty sam dobrałeś
środki i sposób użycia Gniewu. Zapanowałeś. Teraz to Demon służy tobie. A jego potęga jest przerażająca...
|