spisał Ahriman'sabaoth, Lord of Terror from Brotherhood of the Sith
Materiał ten powstał w oryginale jako część przekładu Dzienników Lady Aleemy Keto,
dokonany zaś został przez wiernego Kratha Ahrimana'sabaoth na Aurorze Prime
w bibliotece Rodu Ektrosis of Taldryan. Ze względu na dobro prac badawczych
i powszechnie stosowaną w Dark Brotherhood metodologię autor utrzymał
przekład w archaicznym stylu presithańskiego oryginału. W chwili obecnej nie
opublikowano jeszcze żadnego oficjalnego komentarza do poniższego fragmentu.
Wnikliwa analiza chemiczna potwierdza autentyczność rękopisu, zaś Rada
Krathów datuje jego powstanie na okres wczesnego państwa Krathów, nie
wykluczając, iż zwój mógł powstać z myślą o właśnie co skażonym trucizną
Sithów Ulicu Qel-Dromie.
<...>
Zrodziłam ciebie poprzez ból, abyś wytrawił swe zmysły w najgorętszym piecu
własnej pożądliwości, chciwości, zawiści, łgarstwa i pysznej buty.
Przekroczyłam wszelkie granice rozpoznawalne przez me zmysły i sięgnęłam
horyzontów o jakich nie śniło się twoim mistrzom. Przewyższam ich wszystkich
razem i każdego z osobna. Możesz mi wierzyć, że to nie tylko królewska duma
przemawia przez moje usta, ale i doświadczenie, które setkami litrów
niewinnej krwi przelało się przez moje królestwo, bo władać to jednocześnie
cierpieć cierpieniem innych. Nie poddawaj się zrazu jeśli umkną ci co
poniektóre zaklęte głęboko w metaforach przepisy na doskonałość cechującą
bóstwa- twa cierpliwość, jeśli tylko będziesz cierpliwy, zostanie
wynagrodzona w sposób najwspanialszy z możliwych. Gotuj się więc na naukę,
której może udzielić ci jedynie osoba, której sztuka władania Mocą daleko
przekracza twoje nędzne wyobrażenie...
Krok pierwszy, stąpanie w lekkim cieniu.
Zanim zapragniesz poznać tajemnice skryte głęboko w głębinie najczarniejszej
ciemności musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ogóle jesteś gotów na
rozpoczęcie podróży. Czy nie przerazi cię już pierwsza przeszkoda i pierwsze
niepowodzenie. Zanim więc wyruszysz wpierwej przekonaj się ile warta jest
twoja odwaga i gdzie leżą granice twej wytrzymałości. Będziesz bowiem musiał
w dalszej drodze całkowicie sobie ufać i polegać na swych zmysłach, sądach i
instynktach. Bez tego poniesiesz klęskę w pół kroku od linii startu. Zanim
więc zanurzysz się w świat ciemności popróbuj przechadzki wśród niestałych
cieni, płochliwych szczeniąt umykających pod naporem bezczelnego światła.
Niech w cieniach wszelkiego stworzenia twoja dusza łowi wszelkie szepty,
bowiem jeśli zrozumiesz mowę cieni, łatwo też odgadniesz co będą mówić
później do ciebie ich potężniejsi bracia. Zważaj na to kędy stąpasz, kiedy w
pierwszej chwili gotowy jesteś naigrywać się z niepozornej szarości
zapadającego zmierzchu; w tym na pozór niegroźnym świecie łagodnej
fatamorgany czai się pierwszy pierwiastek władztwa nad iluzją. I choć na tym
etapie nie uzyskasz jeszcze czerni z bieli, to jeśli bacznym jesteś
obserwatorem zauważysz jak pod wpływem płowych brązów pastele cofają się
trwożnie i usłużnie. Nim sięgniesz po bardziej wyrafinowane środki naucz się
najpierw kontrolować ten tchórzliwy odwrót. Przekonasz się prędko, że łatwo
jest dowodzić pobitym wojskiem, chociaż cały czas baczyć trzeba na jego
kaprysy. Gdy zaś w cieniach zaczniesz bezbłędnie nazywać miliony kolorów,
które tworzą ich płynną konsystencję i instynktownie będziesz im wytyczał
granice ich włości, czeka cię krok kolejny, który w rzeczy samej może się
okazać skokiem na złamanie karku. Runiesz bowiem w ciemność, aby szukać w
niej czerni...
Krok drugi, przesypywanie prochu.
Stoczyłeś się w ciemność i jesteś teraz ślepy, na nic twoje szaleńcze
starania, nie uda cię się ujrzeć niczego, spośród rzeczy, które cię
otaczają. Dopóki nie odszukasz prochu, z którego usypano twoje ciało i nie
natrzesz nim oczu, doputy pozostaniesz ślepy i bezbronny. Noc twojej duszy
będzie ci jednak obojętna i nie znajdziesz w niej pocieszycielki; choćbyś
wyssał z ran wszechświata całą Moc ziemi i tak pozostaniesz zdany na łaskę i
niełaskę przypadku. Jedyna nadzieja w tym, że się nie przelękniesz i serce
swe napełnisz butą i pogardą dla strachu. Jak długo obojętny pozostaniesz
na imaginacje tworzone przez twe strwożone zmysły, tak długo zachowasz
jasność myśli i przewagę nad śmiercionośnym żywiołem. Sięgnij głęboko w
siebie i poczuj swoją jedność z Mocą i wszechświatem, zerwij z wytworami
kultury, która cię zrodziła, nie daj się przestraszyć ukrywanym w
podświadomości lękom, zerwij ze swoją przeszłością i sięgnij w głąb
lodowatej studni, w której głębinach czeka na ciebie ostateczne spełnienie.
Obedrzyj swego ducha z płaszcza ciała; niech napawa cię obrzydzeniem sama
świadomość faktu, że musisz wszędzie dźwigać ze sobą ten wstrętny,
śmierdzący i pulsujący nieczystościami worek, w który zostałeś zapakowany
przy urodzeniu. Gdy zaś w gniewie swoim spopielisz w sobie resztki
człowieczeństwa i wzniesiesz się ponad ognisko własnego ciała czerp z niego
popiół w który się zwęgliłeś i odrzuć precz wszystko inne, co pozostało.
Teraz jesteś gotów do przyjęcia nauki.
Krok trzeci, w świat się zagłębianie.
Wyrwałeś swe oczy gdyż kłamały i nie są już ci potrzebne. Choć tkwią tak jak
dawniej w oczodołach czaszki, zdruzgotane pozostają i ślepe, niech tak
zostanie. Nie są ci potrzebne. Służyły jedynie do patrzenia, zaś ty musisz
jeszcze widzieć. Po to właśnie wchłaniasz sobą materię rzeczywistości i
przepuszczasz ją przez siebie niczym przez wielkie sieci wychwytując
wszelkie drgania atomów, które sprawiają, że rzeczy tak naprawdę różnią się
od siebie, choć z natury są jednakie. Teraz nareszcie widzisz różnice, które
są faktem i poznajesz co z tego co brałeś za prawdę jest jedynie zmyślną grą
świateł bawiących się kosztem niedoskonałego zwierzęcego wzroku. Lecz ty już
nie jesteś ślepym bytem, z którego kpią mknące poprzez próżnię fotony.
Stałeś się ich drogowskazem, doskonałym malarzem, który pociągnięciom pędzla
nadaje rangę absolutu, kreujesz rzeczywistość na przekór wszelkim bytom
upadłym, które nijak nie mogą ciebie powstrzymać. Teraz zaś rozumiesz czym
jest prawdziwa władza i jak niewiele znaczą ci, którzy ci jej zazdroszczą.
Powiadam ci, masz prawo nimi pogardzać i głośno z nich szydzić, czymże
różnią się bowiem od domowego bydła. Ty zaś, gdy już widzisz prawdziwą
naturę zjawiska, możesz mu nadawać dowolny kształt swą myślą, aby mamił
innych na twoje zawołanie.
Krok czwarty, iluzji tworzenie.
Weź w rękę swoje dłuto, myśli twoje i pragnienia, i niechaj dobrze ci się
przysłuży. Oto bowiem dostałeś do ręki kamień nieociosany, któremu musisz
ostateczny kształt nadać, ale tak aby każdy wiedział, że nosi znamię twoje.
Wsłuchuj się w czysty dźwięk jaki wydaje uderzenie twego dłuta o fakturę
jeszcze bez skazy i obserwuj jak łatwe jest tego tworzywa kruszenie.
Wywracasz świat na opak. Stawiasz go do góry nogami. Dowolnie nim poruszasz
i ruch jego wstrzymujesz w dowolnej chwili. Władasz. Czyż tego nie czujesz?
Wszystko dla ciebie jest pyłem nicości, z którego ty podnosisz wybrane sobie
cząstki i kleisz z nich nowe bóstwo. Zrazu powoli, potem z coraz większym
zapałem i zapamiętaniem przesypujesz drobiny pramaterii pomiędzy swymi
palcami, a jeśli któraś upadnie pozwalasz jej staczać się na zatracenie.
Ogarniasz całość, a Moc jest w tobie silna i czujesz jak wypełnia cię aż do
przepełnienia. Twoje iluzje powstaję bez wysiłku, bezwiednie, jak myśli w
twojej głowie; musisz jedynie ruchem swego ciała nakazać im trwanie w
świecie innych bytów materialnych. Sprawiasz swoją wolą, że ci wierzą, że za
prawdę biorą sobie, co dla ciebie jest kłamstwem tylko, a ty zaś widzisz jak
rozpadają się w sobie, jak się ich wola kruszy, gdy nie zdają sobie sprawy z
tego, co czynią. Sprawić by uwierzyli znaczy ich pokonać, lecz bacznie
przestrzegaj tego byś sam nie uwierzył i na powrót nie stał się ślepym.
Pchnęłoby to cię niechybnie w otchłań niezrównanego szaleństwa, a strata twa
tym dotlkiwsza by była, iż ci którzy w mroku żyją światła nie potrzebują zaś
ci którzy daru spróbowali rozumieją, czym jest jego utrata. Pilnuj więc
członków swoich, aby na smyczy fantazji nie chodziły i w głowie swej miej
baczenie na podszepty złośliwe jakowychś demonów, które nie opuszczają cię
od pierwszego na twej drodze kroku. Jako i kusić cię one będą nieustannie,
żebyś zatracił się bez reszty w świecie własnego tworzenia, ty odpór im
dawaj i pamiętaj o słowach przestrogi, bowiem ziemia należy do tych, którzy
rzeczywisty jej obraz potrafią zachować w pamięci.
<...>
|